piątek, 17 sierpnia 2012

Rozdział 2

- Ron? - zapytała Hermiona wchodząc do pokoju, w którym jej mąż jak zwykle opróżniał butelkę ognistej whisky.
- Co? - warknął w odpowiedzi.
- Chciałam ci powiedzieć, że jadę odwiedzić Ginny i Harry'ego i chyba zostanę na noc.
- To jedź.
   Hermiona za chwilę teleportowała się tuż pod nowym domem jej przyjaciół.
- Oh, nie! - jęknęła, gdyż nagle przypomniała sobie, że osoby, które zamierzała odwiedzić wyjechały do Francji. "No cóż, przynajmniej zrobię zakupy" pomyślała idąc w stronę dużego mugolskiego supermarketu.

Na palcach weszła do domu starając się nie nadepnąć na żadną skrzypiącą deskę podłogi, ponieważ była pewna, że Ron od dawna już śpi. Jakie było zaskoczenie Hermiony, gdy w ich pokoju na łóżku leżą nago jej mąż i Lavender Brown. A jeszcze większe zdziwienie i zmieszanie malowało się na twarzach przyłapanych kochanków.
- Okej... - powiedziała tępo brązowowłosa zamykając drzwi. Chciała stąd uciec, nigdy więcej nie wracać i nigdy więcej nie zobaczyć piegowatej twarzy Rona.

Draco szedł drogą coraz bardziej oddalając się od swojego domu. Większa część jego znajomych już dawno ułożyła sobie życie, a on nadal mieszka sam w domu, na który rzucono Zaklęcie Fideliusa, by nie mógł znaleźć go Voldemort lub śmierciożercy, do których dawniej należał. Czasami zastanawiał się, czy dobrze zrobił odchodząc od nich. "Oczywiście, że dobrze." ganił się od razu w myślach. Nie mógł przebaczyć sobie, że przyczynił się do tego, że przez niego zginął Dumbledore. Chciał to cofnąć, ale jako że  było to niemożliwe, mógł przynajmniej się nawrócić. Tak więc zobił.
Z rozmyślań wyrwało go szuranie żwiru po drugiej stronie drogi. Spojrzał ze strachem w tamtą stronę przeklinając się w duchu za to, że wyszedł z domu, kiedy jest w takim niebezpieczeństwie. Ku jego zdziwieniu zobaczył ładną, brązowowłosą dziewczynę również zaskoczoną tym spotkaniem.
- Granger?! To znaczy... - przerwał przypominając coś sobie. - Weasley?
- Malfoy? - zapytała Hermiona przechodząc przez ulicę.
- Co ty tutaj robisz?
- Ja... yyy... - jąkała się podając Draconowi rękę na powitanie.
- Jest godzina po północy, a ty zamiast siedzieć w domu ze swoim mężem łazisz po drogach!
Hermiona zmieszana wbiła wzrok w chodnik, a Draco zrozumiał, że musiał palnąć głupotę.
- Małe problemy rodzinne - powiedziała szybko dziewczyna pokrywając sarkazmem całe zdanie.
- Masz zamiar dzisiaj gdzieś spać?
- Eeee...
-Chodź do mnie, mam dużo wolnych pokojów.
- To chyba nie jest dobry... - nie dokończyła, bo młody Malfoy już ciągnął ją za rękaw do przodu.
Po kilku minutach minęli już wszystkie domy, a Draco nadal się nie zatrzymywał.
- Na Merlina, gdzie ty mnie ciągniesz? - zapytała już lekko poirytowana Hermiona.
W odpowiedzi wskazał ręką na ładny dworek, którego z pewnością przed chwilą nie było.
- Zaklęcie Fideliusa? Ale... - zaczęła, lecz blondyn nie dał jej dokończyć.
- Później.
Dziewczyna nie rozglądała się po domu, bo wiedziała, że jutro, gdy zrobi się jasno, będzie miała lepsze warunki do obserwacji.
Po chwili Draco i Hermiona siedzieli już przy stole popijając piwo kremowe.
- Dzięki - powiedziała brązowowłosa spoglądając na chłopaka, który kiwnął głową i patrzył na nią wyczekująco. - O co chodzi?
- No, opowiadaj.
-Oh. To chodzi o Rona. On... - nie dokończyła, bo coś ścisnęło jej gardło, a Draco dopiero zauważył, że miała podpuchnięte, czerwone oczy. I wtedy zrozumiał. W oczach zapaliły mu się iskierki nienawiści skierowanej do rudowłosego dupka, który zniszczył życie dziewczynie siedzącej na przeciwko niego. Nie. To był jej wybór. Nie musiała za niego wychodzić. Chociaż dobrze wiedział, że to nieprawda dalej starał się siebie okłamywać.
- I tak go nie kochałaś - powiedział.
- Skąd wiesz? - zapytała, a na jej twarzy ukazała się ciekawość.
- Zapominasz, że kiedyś bardzo dobrze się znaliśmy - słowa same wypłynęły z jego ust zanim zdążył je powstrzymać. Przecież czasy, w których byli razem są tematem tabu!
- A Zaklęcie Fideliusa? Po co to? - zapytała szybko.
- No bo ja już nie jestem śmierciożercą i bałem się... bałem się, że znajdą mnie i zabiją.
Jakie to było do niego podobne. Ukrywać się zamiast stawić czoło.
Hermiona  szybko zmieniła temat na mniej poważny i tak rozmawiali do późna, póki nie ogarnęło ich zmęczenie.
- Dobranoc - powiedział Draco zamykając drzwi do swojego pokoju.
- Dobranoc - odpowiedziała brązowowłosa z małym uśmiechem na twarzy.

2 komentarze:

  1. Zazwyczaj nie jestem wylewna podczas komentowania notek i tu się też to nie zmieni, więc krótko. Fajny rozwój wydarzeń, trochę
    za szybko doprowadziłaś do spotkania Malfoy Granger, znaczy Weasley, ale mam nadzieje że już niedługo ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pisz dalej! Bardzo czekam na kolejne notki ;P

    OdpowiedzUsuń